Moje ulubione narzędzia do rysunku
Dziś powiem, czym najlepiej mi się rysuje. Oczywiście zależy to od tego CO rysuję, no ale... chodzi o ogólnie o to, czym lubię tworzyć. Zaczynamy więc od narzędzia numer jeden czyli:
- DIP PEN - Czyli obsadka ze stalówką do maczania w tuszu. Mam zestaw 15- stu stalówek, cztery obsadki i to wystarcza. Byleby stalówki były zróżnicowane, giętkie (Joseph Gilliott 170), sztywne (Brause 361 Steno), duże (Brause Rose), Małe (Brause 66EF) i monoliniowe (46 Cito Fein). Mam obsadki rysunkowe i standardowe (jak ta na zdjęciu).
- TUSZ - To nawet nie narzędzie, a jakoby część wcześniejszego elementu. Tusz czarny, indyjski (Winsor & Newton Black Indian Ink) to podstawowe, genialne medium do rysowania stalówką i pędzlem. Ponadto posiadam tusz biały do poprawek. Te tusze od Newtona są bardzo dobre w bardzo dobrej cenie i uwielbiam z nimi pracować.
- PIÓRO - Czasami chce mi się porysować bez potrzeby wyciągania tuszu, albo w podróży, albo po prostu zrobić proste szkice, notatki i storyboardy - i do tego przydaje się właśnie pióro. Lamy Safari. Sławne. Lubiane. Słusznie. Uwielbiam go używać, zarówno na naboje jak i z konwerterem do nabierania atramentu.
- BRUSHPEN - Pędzel, który można wypełnić tuszem lub w tuszu mazać. Jest bardzo przyjemny do tworzenia większych, mniej detalicznych rysunków, bardziej w graficznym, komiksowym stylu. Marka? Nie znam. Znalazłem je w mojej szufladzie, gdzieś, kiedyś.
- KREDKI - Nie lubię rysować kredkami, a przynajmniej rzadko to robię. Dobrze mieć jednakowoż trochę kredek w pokoju, żeby czasem coś pokolorować w łatwy i przyjemny sposób. Duży, rozwijany piórnik wypełniłem 48 kredkami Faber-castell, jednakże nie wiem, co to za kredki, ale kosztowały 50 złotych i uważam, że w tej cenie są NAPRAWDĘ dobre. Mam też 24 Koh-I-Noor Progresso. Dobre kredki, lecz bardzo łamliwe, większość z nich mam w częściach ;)
Komentarze
Prześlij komentarz