Przygoda z łukami - malowanie "Zwiadowców"

     Wreszcie! Myślałem, że takie rzeczy się nie zdarzają, ale znalazłem serię książek, która nie nudzi mi się po dwóch tomach. Książki uwielbiam - za najlepsze uważam serie po kilka (naście?) tomów, które mogę czytać i czytać i wiem, że nie skończą mi się za szybko, że nie będę musiał za szybko szukać kolejnej. Niestety mam pecha - jestem fanem fantasy i na razie prócz "Harry'ego Pottera" i "Świata Dysku" nie znalazłem takiego zestawu historii, które przytrzymają mnie na dłużej. "Tunele", "Aru Shah", "Baśniobór" czy "Smocza Straż"  - wszystkie te jakże znane i zacne serie przeczytałem jedynie do trzeciego tomu, a potem się odbiłem.

    No i jakiś czas temu znalazłem "Zwiadowców". Saga długa - podstawowa historia to 12 tomów, sześć kolejnych to rozwinięcie, następne części to kolejne sześć i sześć kolejnych to kontynuacja opowieści - seria "Drużyna". I zdarzył się cud - nie odbiłem się od trzeciego tomu. Aktualnie czytam dziesiątą część serii. Historia opowiada o tajemniczej, królewskiej formacji skrytych łuczników - Zwiadowców i ich wojennych wyprawach i przygodach na całym świecie fantasy. Gdy czytałem o niesamowitych jeźdźcach strzelających z łuków refleksyjnych w borach i na łąkach - musiałem namalować obraz. Nie było opcji - wydarzenia z książek inspirowały mnie, żyłem nimi i namalowałem taką właśnie kompozycję, jako fan-art.

    Wzorem były dla mnie spacery po lesie wąskimi ścieżkami. Wziąłem dosyć spore płótno 30x40 centymetrów, farby akrylowe i trzy pędzle oraz gąbka. Niesamowicie przyjemny do malowania obraz. Zacząłem od przejaśnień w koronach drzew, "jasnego tunelu", potem dodałem zieleń w tle i gąbką stworzyłem liście i kolory drzew. Namalowałem kilka warstw pni drzew, w końcu ścieżkę i zieloną trawę wokół. Na samym końcu - była to kwestia kwadransa - namalowałem czarną sylwetkę jeźdźca. Muszę przyznać, że genialnie bawiłem się malując ten obraz, a szczególnie widząc efekt mojej - właściwie niezbyt złożonej - pracy. Myślę, że "Zwiadowcy" to bardzo dobra seria, która inspiruje do tworzenia - choć, co ciekawe, nie ma zbyt wielu prac inspirowanych tymi książkami - szczególnie animacji czy historyjek obrazkowych...






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Grafika komputerowa - co o niej myślę i dlaczego nie lubię

Akryl - czyli co uwielbiam w malarstwie