Mit o realizmie


     Na sam początek chciałbym powiedzieć, że nie znam się na reliaziźmie. Rezilazizmie. Realis-źimzi-żmie. Prawdopodobnie w życiu zrobiłem 3-4 martwe natury, dwa portrety i kilka rysunków "z życia wziętych". Postanowiłem narysować kadr z filmu Mufasa, taki, który najbardziej zapadł mi w pamięć. I narysowałem. I wiem NIECO więcej (czyli nadal nic).

    Chciałbym jednakże, mimo braku kompetencji, obalić pewien mit. Wyobrażenie o rysowaniu prawdziwie wyglądających, powiedzmy... lwów. Bowiem wiele ludzi ma wrażenie, że  artysta weźmie sobie teczkę papieru i narzędzi, pójdzie do ZOO, siądzie na ławce i w dwie godziny narysuje rysunek kropka w kropkę wielkiego lwa, który stoi na skale na wybiegu. NIE.

    Nikt nie narysuje na kartce A3 lwa w dwie godziny. Mi, średniozaawansowany rysunek zajął sześć godzin. Uwierzcie mi, to niewiele. Ale nawet jeśli, nigdy nie widziałem lwa, ( co dopiero orła, jaszczurki czy pszczoły) który stoi z wypiętą piersią na swojej skale bite sześć godzin. Nie ma możliwości. 

    Wzór na tą ilustrację miałem na monitorze komputera. Wpatrywałem się w każdy piksel tego obrazka, ciesząc się, że wiem jak go przenieść co do milimetra na papier - nie było by to wykonalne, gdyby mój model cały czas się ruszał. A więc tak, ten rysunek rysowałem przy swoim biurku w godzinach 19:00 - 21:00 jednym ołówkiem. Mam bowiem w domu dwa ołówki, jeden kolekcjonerski z Harrym Potterem, kupiony na stacji King Cross w Londynie (używam go tylko do szkiców w szkicowniku) i drugi ołówek, porządny 2B, pięć centymetrów długości. Rysuję nim plansze komiksowe. Nieprzygotowany, zupełnie nieprofesjonalnie, nie mając wyboru, użyłem jednego ołówka do całej, wielkiej pracy. You use what you have - cóż mogę powiedzieć. Mam jednak nadzieję, że ta praca wygląda jakkolwiek ciekawie, na pewno powieszę ją na ścianie, jako pierwsze realistyczne zwierzę jakie narysowałem i pamiątka po najlepszym filmie animowanym w dziejach.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Grafika komputerowa - co o niej myślę i dlaczego nie lubię

Akryl - czyli co uwielbiam w malarstwie

Przygoda z łukami - malowanie "Zwiadowców"